czwartek, 16 kwietnia 2009

Nowy początek

Dawno tu nie pisałem, zatem postanowiłem zakomunikować, że żyję, miewam się dobrze :)

Nadal jestem z Azocikiem, obecnie przeżywam renesans warhammerowy, ból istnienia związany ze studiami, brak snu i masę ślubów znajomych, ale... jestem szczęśliwym człowiekiem :)

czwartek, 22 maja 2008

Sesja

Ja wiadomo, sesja zbliża się wielkimi krokami.
Mnie zostało 6 dni do pierwszego zaliczenia.
RATUNKU!!!

<3>

Ok, napad paniki został opanowany.
Obecnie się uczę albo robię cokolwiek innego, by się zrelaksować.
Sięgnąłem do starego sposobu i wziąłem się za modelarstwo.
Przynajmniej armia moich demonów będzie jakoś sensownie wyglądać.
Obecnie jestem w trakcie zamiany archiwalnego demon princa Tzeentcha na Oracle of Tzeentch.

Dla osób, które w temacie nie siedzą... możecie zacząć czytać od tego miejsca ;)

Pokazy z ogniem niestety nie wypaliły, miały być dwa, nie wyszedł ani jeden.
Możliwe, że w ramach akcji prospołecznej się wybierzemy na dzień dziecka i coś porobimy za darmochę.
W końcu dzieciakom się należy coś od życia :)

Szkółka Rycerska weszła w stan terminalny, znaczy powoli skłaniamy się ku zakończeniu.
Turniej końcoworoczny rozpoczął się sprawdzianem kondycyjnym.
Kolejne atrakcje w drodze :)

sobota, 10 maja 2008

Warp i zlecenia

W związku z wydaniem nowego kodeksu do armii demonów (warhammer 40,000), postanowiłem zmienić armię i zakupić małe stworki, by podbić nimi świat. Jeżeli pójdzie to z równą skutecznością, jak one podbiły moje serce, to źle to rokuje dla świata :P
Obecnie udało mi się skompletować około 1500pkt armię, którą mam zamiar rozbudować do jakichś 2200pkt docelowo, by móc grać na dużych turniejach. Nie będę pisał, ile ta przyjemność kosztuje, bo pieniądze, jakimi się obraca przy tych plastikowych figurkach są... za duże.
W każdym razie cieszy mnie fakt, iż do całego interesu nie dołożę ani złotówki, a będę miał czym grać. Zatem jeśli ktoś ma chęć zakupu czegoś z armii CSM, to proszę dać znać.

Udało nam się też załatwić kilka zleceń dla naszej grupy firedance. Od dziś została ochrzczona mianem "Fatamorgana". Nazwa wymyślona przez Maw i nawet przypadła do gustu. W sumie, oddaje doskonale stan naszego wolnego czasu. Niby jest, a tak naprawdę to go nie ma.
Będzie można nas zobaczyć prawdopodobnie pierwszego czerwca na dniu dziecka organizowanym przez MKU (Młodzieżowy Klub Umiejętności) oraz dnia 14 i 15 czerwca na większej imprezie w Krakowie, jednak jeszcze nic nie jest przesądzone. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, przyszły tydzień przyniesie nam rozstrzygnięcie... i mam nadzieję, że jakieś pieniądze.

Tyle na dziś. Niebawem postaram się powrzucać jakieś zdjęcia i filmy z mojej działalności, może kogoś to zainteresuje.

środa, 30 kwietnia 2008

Plany na długi weekend

Lista rzeczy do zrobienia:
1) Nauczyć się patomorfy
2) Nauczyć się patofizjo
3) Zerknąć w inne książki ;)
4) Przeczytać "Gry Cienia" Glena Cooka
5) Spotkać się z kumplami na sieć
6) Spotkać się z Czyżem i Violką ("siostry")
7) Zrobić zakupy,
8) Posprzątać dom,
9) Nie zabić kota,
10) Odbyć codzienne treningi

Jak każdy normalny człowiek, Cebul postanowił sprawdzić ile wolnego ma w wolnym czasie. Wnioski można wyciągnąć po powyższej liście, ale nie będę czytelnikom pomagał ;)

UWAGA:
Poszukuję sali gimnastycznej do wynajęcia od września/października na kolejny rok szkolny/akademicki.
Jeśli by ktoś miał namiary, to będę wdzięczny za podesłanie.

wtorek, 22 kwietnia 2008

KFC - Kawa, fizjo, castorama ;)

Tytułowy skrót ma oddawać rzeczy, które obecnie zaprzątają moją głowę. Choć moja psychika nie jest najzdrowsza, z czego doskonale zdaję sobie sprawę, to możliwość jej podsumowania, jako mordowni kurczaków wydała mi się zaskakująca. Blog ten powinien ruszyć, zatem z wraz z czarną kotką zaszyłem się w odmętach mego dominium i piszę ku uciesze gawiedzi (znaczy Was).

Kawa...
Napój bogów, czarna esencja energii rozpalającej umysł w wieczornej porze. Przede wszystkim dzięki temu napojowi ludzie tacy jak ja (studenci), są w stanie być na nogach przez 26godzin na dobę, uczyć się, pić z przyjaciółmi, balować na akademikach i pracować jednocześnie... Dodawać chyba nie muszę, że kawa jest zdrowa, pomaga schudnąć, działa jak afrodyzjak i poprawia koncentrację.
Moja przygoda z kawą zaczęła się... W tym momencie wszystko, co widzicie, robi się czarno białe, a nie wiadomo skąd rozlega się głos faceta, który smętnym tonem zaczyna się rozwodzić o przeszłości, która nikogo nie interesuje. W ten sposób ktoś kradnie Wam kawałek życia, zanudza niemal na śmierć, jednocześnie rozwlekając prostą sprawę w nieskończoność, zamiast napisać po prostu: "To wszystko przez Maw!" ... to wszystko przez Maw.
Żeby udowodnić, że kofeiny z glukozą nie da się przedawkować, jak twierdzą niektóre źródła naukowe, postanowiłem wam podarować przepis na kawę by Cebul, która przenosi w stan nadprzytomności. UWAGA! Pijesz na własną odpowiedzialność!
Składniki:
Kawa rozpuszczalna dobrej firmy (Cebul wykorzystuje nescafe) - 4 kopiate łyżeczki
Kawa jacobs z milką lub orzechami - 1 saszetka
Cukier - 2-3 kopiate łyżeczki
Woda
Sposób przygotowania:
1) Wsypać kawę wraz z cukrem do kubka (300ml). Ważne jest, by całe dno było zasłonięte pokaźną warstwą składników. Jeśli nie jest, znaczy, że za mało nasypaliście.
2) Wsypać saszetkę kawy smakowej (czekolada/orzechy). W tym momencie powinniśmy mieć zapełnione składnikami około 30% kubka.
3) Zalać do pełna wrzątkiem, jednocześnie słuchając jak strzela i patrzeć jak bulgocze.
4) Odczekać minutę, aż składniki wciągną wodę i ponownie dolać wrzątku.
5) Ponowić punkt 4 aż do momentu uzyskania pełnego kubka.
Uwagi:
Jeśli pianka jest biała, znaczy, że coś zrobiliście źle (za mało kawy).
Jeśli nie wszystko się rozpuściło, znaczy, że za mało razy powtórzyliście pkt. 4 lub nie zalaliście wrzątkiem.
Pijecie na własną odpowiedzialność. U osób podatnych napój ten może powodować uczucie gorąca, mimowolne skurcze mięśni, drżenie rąk oraz niemożność skupienia się.

Fizjo...
Zbliża się sesja. Egzaminy, zaliczenia, panika i nagłe nawrócenia... Chyba każdy student wie o co chodzi. W tym roku czycha na mnie potwór zwany patofizjologią. Ma wielką, zieloną, odstraszającą okładkę i ponad 400 straszliwych stron, którymi straszy mnie co noc z półki, na której udało mi się go uwięzić. Część z was potraktuje to jak żart, część z was jak horror, zatem chciałbym uświadomić wszystkich niemedycznych studentów, którzy będą to czytać.
400 STRON SKRYPTU TO PIKUŚ!
Żarciki na temat rycia na pamięć książek telefonicznych przez medyków nie są przesadzone. Większą częścią naszych podręczników można zabić. I wcale nie trzeba się postarać i zrzucać ich z okna albo podpalać w okolicy stacji benzynowej. Taki tomik liczący około 1000 stron wysłany po stole koledze nigdy do niego nie dotrze, bo tarcie na to nie pozwoli. A nawet gdyby, to nikt nie posyła w ten sposób takich książek, od czasu nieprzyjemnych wypadków, gdzie książki te spadały poza stół, powodując różnorakie złamania, a u jednego nieszczęśnika trwałą niepłodność...

Castorama...
A tu Wam nic nie napiszę... Jeżeli zrealizuję projekt, to po prostu się nim pochwalę ;)

Każdy, kto przebrnął przez ten tekst ma prawo iść i zaparzyć sobie kawkę.
Więcej nibawem ;)

niedziela, 20 kwietnia 2008

Rozpoczęcie

Witaj wędrowcze.
Przyszedł ten dzień, gdy człek powszechnie znany jako Cebul postanowił założyć sobie bloga. Z powodu wielu zainteresowań i wydarzeń, znajdą się tu naprawdę różne zapiski. Serdecznie zachęcam do zerknięcia od czasu do czasu i chętnie powitam komentarze.

Póki co wygląd trochę spartański, ale postaram się powoli wszystko zmieniać ;)